| < Maj 2013 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Zakładki:
Q o sporcie
Księga gości
Recenzje
Blogi
Layout Team
Tagi
czwartek, 12 lipca 2012
Ramadandu, czyli piłka nożna po indyjsku

Wpadł mi w łapy zupełnym przypadkiem i nie mogłem tak po prostu zignorować tollywoodzkiego filmu o piłce nożnej.

Szkoła w małej wiosce. Uczniowie na co dzień zajmują się psoceniem, a trzech z nich nałogowo grywa w piłkę (stoją w trójkącie i całymi godzinami nieporadnie podają sobie piłkę od nogi do nogi). Wraz z nowym rokiem pojawia się w szkole nowy nauczyciel Telugu, który w chłopakach widzi potencjał na kolejnego znanego indyjskiego sportowca (a trzeba wiedzieć, że Indie mają ich gdzieś tak z dziesięciu). Namawia ich by spróbowali swoich sił i dostali się do młodzieżowej drużyny okręgu. Niestety podczas naboru wychodzi na wierzch cała niesprawiedliwość systemu szkolenia i trener zajęty swoimi sprawami nie zauważa potencjału chłopców powołując do drużyny miernoty po znajomości. Nasz nauczyciel Telugu, sympatyczny grubasek, rzuca wyzwanie skorumpowanemu trenerowi - zorganizuje swoją drużynę i równo za miesiąc nakopie drużynie okręgu. Rozpoczynają się mordercze treningi.

"Lagaan" toto nie jest, zapewniam.

Słabiutki film, czerpiący garściami z klasycznej formuły filmu sportowego i dorzucający przy okazji garści swoich formuł, czyli Pana Komedię (taki "dowcipny" aktor wprowadzający element komediowy do każdego filmu - Panów Komedia jest trzech na cały Tollywood, czyli jeden średnio gra w 100 filmach rocznie), odbieganie od sedna sprawy i marnowanie czasu ekranowego, który skurczony jest do zaledwie dwóch godzin z kawałkiem, a i tak dłuży się jakby trwał trzy razy dłużej. Piosenki? Tak, są piosenki, ale przecież w "Rockym" też są piosenki :P

Po obejrzeniu filmu dokładnie wiadomo, dlaczego Indie są na szarym końcu rankingu FIFA - nie znaleziono do "Ramadamdu" nikogo kto by choć trochę umiał grać w piłkę. Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać z piłkarskich umiejętności aktorów, a nadtrener pokazujący jak powinno się trafić w piłkę po prostu rulez. Finałowy mecz to zresztą też nieustanna beka. Myślę, że jak powstanie sequel, to przez cały film będą się tym razem uczyć robić wślizg, skoro potrafią już trafić w piłkę.

Obejrzałem, byście Wy już nie musieli oglądać, ale jakby ktoś chciał się pośmiać to niech zaczyna od intermission (połowa filmu), bo przed nie ma nic, co by mogło się spodobać normalnemu człowiekowi :) 4/10. Po przerwie jest lepiej. Można np. zobaczyć, że jednak Indie z Polską coś łączy:


No i indyjski Tsubasa też jest:

PS. Dla wtajemniczonych jest tu sporo smaczków kinowo-indyjskich, przede wszystkim "Magadheera"-owych.

(1408)

czwartek, 28 czerwca 2012
Ogrodzieniec w Kollywood

Ale jakże to tak? Wszędzie o tym napisałem (czyt.: na fejsie), a na bloga nie wrzuciłem? Nie godzi się. Dlatego nadrabiam.

Wiadomość nie jest nowa, były tu już zapowiedzi tego wiekopomnego wydarzenia i fotki, a od paru dni można podziwiać efekt finalny wizyty kollywoodzkich filmowców w moim hometownie. Niestety pogody za dobrej nie mieli, to i ujęć spektakularnych w teledysku nie uświadczymy. No ale lepszy rydz niż nic:

To teledysk z filmu "Saguni", którego sporo akcji dzieje się w Krakowie. Roztańczony Kraków i jego siły specjalne wyglądają tak:

A tak wyglądają mistrzowie drugiego planu:

Kraków w Kollywood

wtorek, 22 maja 2012
Historyczny dzień
Dziś pierwszy raz w życiu ujrzałem fotkę indyjskiego filmu z zamkiem w Ogrodzieńcu w tle. Co za uczucie! :)



Fotka pochodzi z filmu "Saguni", który premiery jeszcze nie miał, ale jak już ją będzie miał, to z pewnością znajdziecie na Q-Blogu piosenkę z niego, którą nagrywano na zamku właśnie. Ach.

Na razie jest tylko zwiastun, a na nim Ogrodzieńca brak. Ale jest za to Kraków, którego być może tym razem nie wysadzą w powietrze jak w "Azaan" :)



piątek, 23 marca 2012
Don 2, Przetrwanie [The Grey]
Pierwszy "Don" mi się nie podobał. Prawdopodobnie widziałem go za wcześnie i jeszcze do niego nie dorosłem :) Widziałem go raz i wiele z niego poza piosenkami nie pamiętam. Na tyle, że byłem pewny, że zamiast Priyanki grała tam Bipasha i ją teraz do dwójki podmienili. Nikogo nie podmieniali - zdawało mi się. Piosenki z czasem polubiłem, ale do filmu nie wracałem, bo co innego wrócić do filmu który trwa godzina dwadzieścia, a co innego do filmu, który trwa trzy godziny... Czy to ważne w stosunku do dwójki? Chyba trochę tak, bo nie oglądałem filmu jako kontynuacji jedynki, ale jako osobny film. I jako osobny film mi się podobał. Tak na 7/10, choć mogło być więcej.

Zaczyna się bardzo dobrze. Spocony Szaruk w pojedynkę masakruje szotganem połowę azjatyckiej mafii narkotykowej. Pierwsze sceny filmu to żaden Bollywood tylko dobre azjatyckie kino akcji bez krwi, ale z jajem. Potem w zasadzie jest jeszcze lepiej. Szaruk wymyty, chyba trochę podkarmiony i z betonowym uczesaniem prosto z filmu o robocie dobrowolnie oddaje się w ręce Interpolu, by trafić do malezyjskiego więzienia, gdzie przekonuje swojego zajadłego wroga, żeby razem z nim pojechał do Europy i włamał się  do świetnie strzeżonego banku (czy tam mennicy, mniejsza o to). Wraz ze zmianą lokacji zmienia się też otoczka całego filmu. To dalej nie jest żaden Bollywood tylko bondopodobne kino szpiegowskie bez szpiegów. Wszyscy ci, którzy twierdzą, że nowy Kloss to taki polski Bond powinni zobaczyć "Dona 2" i ujrzeć jak powinno wyglądać bondowskie kino (trochę oczywiście zachowując proporcje, bo jednak "Don 2" pachnie małpowaniem sprawdzonego wzoru, ale za to małpowaniem z klasą, gdzie na ulicach Berlina co i rusz wybuchają samochody).

A potem, gdzieś tak od itermission, jest już niestety gorzej. To nadal niezły film, ale jakoś tak z każdą minutą seansu mój entuzjazm się zmniejszał. No ale nie mogło być inaczej, bo cóż tu lepszego wymyślić od absolutnie świetnego epizodu z Hrithikiem.

Nie ma co nawet dyskutować czy to Bollywood czy nie Bollywood, bo to nie Bollywood. Słyszę pytania o piosenki, więc odpowiadam, że właściwie jest jedna i że w filmach o Bondzie też jest jedna piosenka :P Z tą różnicą, że w Bondach na napisach, a w "Donie 2" w środku. Do tego jest jeszcze jedna na napisach końcowych, ale to się już nie liczy. Więcej tzw. Bollywoodu w tym filmie nie znalazłem (no bollywoodzki jest motyw H/Indusów, którzy w każdym miejscu Ziemi są na takich stanowiskach, jakie bohaterom tych filmów odpowiadają :) ). To dobre i bezbolesne kino akcji, w którym oprócz Bonda pobrzmiewa jeszcze "Brutalna śmierć" i trochę innych filmów, ale nie na tyle, żeby mówić o jakichś plagiatach. Szaruk gra tu pierwsze skrzypce i dobrze się przy tym bawi, a że budżet filmu pewnie był całkiem ładny, to i ma wiele sytuacji, żeby pokazać się i w szybkim samochodzie i z pistoletem maszynowym w ręku.

Szkoda trochę, że drugi Don jest chyba taki jakiś łagodniejszy i bardziej ludzki od Dona pierwszego (ze wskazaniem na "chyba", bo jedynki...? Tak, nie pamiętam). Długimi okresami można się pomylić i zapomnieć, że gra tutaj rolę czarnego charakteru. A może i przez cały film można o tym zapomnieć, bo tak naprawdę to zły jest tylko dla czarnych charakterów. Bardziej diaboliczny byłby ciekawszy i mniej przewidywalny. No ale widać, że co wizerunek aktora to wizerunek aktora. Nie będzie jakiegoś tam badgaja grał. W jedynce miał łatwiej zadbać o swój wizerunek, bo wcielając się w dwie role mógł być i arcyłotrem i ciepłąkluchą.

***

Przetrwanie [The Grey]

Gdyby nadziei szukać tylko w filmach, to w przypadku ocalenia z katastrofy lotniczej na pokrytym śniegiem bezludziu nie dałyby jej one za wiele. Albo zje nas niedźwiedź („Lekcja przetrwania”) albo zjedzą nas współtowarzysze niedoli („Alive, dramat w Andach”), albo zjedzą nas wilki. [WIĘCEJ]
(1350)
sobota, 14 stycznia 2012
Dookudu - napisy
Ach, jak dawno nie robiłem żadnych napisów... Następnym razem jak się szarpnę na 150 kB tekstu niech mnie ktoś kopnie w dupę.

Tak czy siak szybko poszło. A że w końcu się zaraziłem chorobą od Aśka (grypą :P), to mam nadzieję, że wszystko w napisach jest jak trzeba i nie brakuje linii. Może być kilka literówek, bo korektę robiłem już cięęęężkooo chory i w eksperymentalnych warunkach.

No ale dość gadania. Zgodnie z zapowiedzią, napisy do przedostatniego Mahesha, konkretnie do: Dookudu.2CD.DVDRip.AC3.XviD-By.Guru



I jeszcze pierwsza z brzegu garść przydatnych linków.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23